Miałam napisać jutro, ta? Może być dzisiaj? Jasne! Odwołałam tę wizytę z kuzynem. Minęło sporo czasu, prawda? Dla mnie to było wczoraj. 17 VIII 2013 roku zrobiłam na całej główce dredy (z wyjątkiem grzywki, naturalnie!). Dredy wyszły mniej więcej na 15 cm. Kolejnego dnia przedłużyłam 6 dredów, a kolejnego czyli dziś kolejne dwa. Mam zamiar przedłużyć wszystkie, ale na razie mi się nie chce. Nie wiem ile ich jest dokładnie. Coś koło 30, niby mało, niby dużo, ale taka jest liczba moich eleganckich dredów.
Od początku. Znalazłam tylko 1 zdjęcie na, którym widać moje włosy przed zrobieniem dredów. Nie lubię robić sobie zdjęć, więc rzecz jasna, to zdjęcie zrobił mi ktoś z zaskoczenia. Jestem na nim trochę wytapetowana i niewyraźna, ale da się przeżyć.
Mogłam dać samą głowę, a przecież dałam jeszcze ubranie i terere. Zdjęcie jest małego formatu, myślę, że jeżeli dałabym samej głowy to ciężko by było się połapać. A tak macie większe rozeznanie.
Jak widać kolor mam szatański, dość jasny. Włosy do ramion, niesforne. Bardziej proste niż bardziej kręcone. Gęstość średnia, grzywka na prawa stronę.
Kupiłam u Chińczyka perukę brązowych włosów, z których robiłam dredy do doczepiania. Zrobiłam sobie w niej zdjęcie więc i je pokażę.
Na tym zdjęciu jak i na poprzednim troszeczkę przesadziłam z pudrem. Zdjęcia robię sama, bo niby kto by mi je miał robić? Peruka jest fajna, trochę lśni, jak widać. Ma grzywkę (mi zbędną). Włosy są dość długie. Sięgają za łopatki. U góry widać kitkę. Te włosy oddzieliłam na pierwszego dreda.
To tyle, jeżeli chodzi o czas PRZED dredami. Od kolejnego postu będą już dredy bardziej.

