Szukaj na tym blogu

Dredmaker + dredmaniak = posiadacz dredów

Trochę się pozmieniało, no jak co dzień! Jednakowoż mam dredy!


Pewnego dnia (17 sierpnia, sobota) doszło do rękoczynu. Umówiłam się z koleżanką, że obalimy mi całą głowę. Całość zajęła coś ponad 6 godzin - to stosunkowo mało. Wyszły 33 dredy. Około 10 cm z luźnymi końcówkami by wszystkie przedłużyć. Zostawiłam grzywkę, i po paru dniach rozczesałam jednego dredy by dołączył do grzywki. W pierwszym czasie przedłużyłam z 6 dredów co w pełni mnie usatysfakcjonowało na jakiś czas. Zabrałam się za dorabianie dredów z syntetycznych włosów (pokazanej na poście niżej peruki) i z naturalnych. W obecnej chwili mam 32 dredy na głowie i koło 15-20 przedłużonych. Długość ich jest różna, mniej więcej, Pi razy oko za łopatki. Wszystkie są w kolorze naturalnym, jeżeli chodzi o grubość to myślę, że jest od 1,2 do 0,5. Są różnej grubości/szerokości, choć zależało mi na cieniutkich. Zamierzam przedłużyć wszystkie dredy, ale także kolorami zielonymi i niebieskim. Mam jednego dreda zielono-niebieskiego.

Podobają mi się ogromnie! Ale o tym w kolejnym poście!

Kopa na powrót!

Miałam napisać jutro, ta? Może być dzisiaj? Jasne! Odwołałam tę wizytę z kuzynem. Minęło sporo czasu, prawda? Dla mnie to było wczoraj. 17 VIII 2013 roku zrobiłam na całej główce dredy (z wyjątkiem grzywki, naturalnie!). Dredy wyszły mniej więcej na 15 cm. Kolejnego dnia przedłużyłam 6 dredów, a kolejnego czyli dziś kolejne dwa. Mam zamiar przedłużyć wszystkie, ale na razie mi się nie chce. Nie wiem ile ich jest dokładnie. Coś koło 30, niby mało, niby dużo, ale taka jest liczba moich eleganckich dredów.
 
   Od początku. Znalazłam tylko 1 zdjęcie na, którym widać moje włosy przed zrobieniem dredów. Nie lubię robić sobie zdjęć, więc rzecz jasna, to zdjęcie zrobił mi ktoś z zaskoczenia. Jestem na nim trochę wytapetowana i niewyraźna, ale da się przeżyć.


Mogłam dać samą głowę, a przecież dałam jeszcze ubranie i terere. Zdjęcie jest małego formatu, myślę, że jeżeli dałabym samej głowy to ciężko by było się połapać. A tak macie większe rozeznanie.
Jak widać kolor mam szatański, dość jasny. Włosy do ramion, niesforne. Bardziej proste niż bardziej kręcone. Gęstość średnia, grzywka na prawa stronę.

Kupiłam u Chińczyka perukę brązowych włosów, z których robiłam dredy do doczepiania. Zrobiłam sobie w niej zdjęcie więc i je pokażę.



Na tym zdjęciu jak i na poprzednim troszeczkę przesadziłam z pudrem. Zdjęcia robię sama, bo niby kto by mi je miał robić? Peruka jest fajna, trochę lśni, jak widać. Ma grzywkę (mi zbędną). Włosy są dość długie. Sięgają za łopatki. U góry widać kitkę. Te włosy oddzieliłam na pierwszego dreda.

To tyle, jeżeli chodzi o czas PRZED dredami. Od kolejnego postu będą już dredy bardziej.

Moje (nie)pierwsze kroki




Powracam. Dredy. Napisałam, że zaczynam w październiku, ale marzec też odpowiada, nie? Świetnie. Jestem umówiona na jutro z kuzynem, który zajmie się moimi włosami. Gdy zaczęłam pisać miałam dosyć długie włosy (Pi razy oko za biust), ale ścięłam ;D i teraz mam przed ramiona. Tamte włosy zachowałam i robię z nich dredy. Oprócz tych włosów uciułałam i skombinowałam jeszcze inne. Wszystkie można zobaczyć na zdjęciach. Na ten moment mam 26 dredów i jeszcze trochę włosów na kolejne. Naturalne, kolorowe i brązowe, jestem jeszcze w posiadaniu czarnych.
Jutro zaczniemy z tym zabawę, nie wiem jeszcze czego dokładnie chcę i oczekuję, więc efekt będzie można naciągnąć na pozytywny.
Jutro się okaże, więc jutro napiszę!